To nie jest zdjęcie z biegu ultra.
Nie ma punktu odżywczego.
Nie ma numeru startowego.
Nie ma mety.
Jest zwykły dzień w pracy.
Buty robocze, spodnie robocze i wystające spod nich Lurbele.
I paradoksalnie właśnie tutaj skarpety dostają ode mnie jeden z najdłuższych testów.
Bo nawet kiedy nie mam treningu, przez około 8 godzin jestem na nogach, a w ciągu dnia pracy robię średnio 8–10 tysięcy kroków.
Dzień po dniu.
I właśnie dlatego jakiś czas temu przestałem dzielić skarpety na te „do biegania” i „do normalnego życia”.
Dzisiaj patrzę na to trochę inaczej.
Jeżeli coś zapewnia mi komfort przez wiele godzin podczas biegu, dlaczego miałbym z tego rezygnować przez osiem godzin w pracy?
Skarpety techniczne tylko do biegania? Niekoniecznie
Kiedy ktoś kupuje dobre skarpety biegowe, zazwyczaj zakłada je na trening.
10 kilometrów.
Godzina biegania.
Potem prysznic, skarpety do prania i wracamy do zwykłych skarpet.
Sam długo traktowałem sprzęt sportowy podobnie.
Ale z czasem zacząłem zauważać pewien absurd.
Potrafimy wydać sporo pieniędzy na sprzęt, który zapewnia nam komfort podczas godzinnego treningu, a później przez osiem godzin pracy nosimy na stopach pierwsze lepsze skarpety.
A przecież moje stopy nie wiedzą, czy właśnie biegnę ultra, czy jestem w pracy.
One wiedzą tylko, że od kilku godzin są zamknięte w butach.
8–10 tysięcy kroków zanim w ogóle zacznę trening
Moja praca nie wygląda tak, że rano siadam przy biurku i wstaję osiem godzin później.
Przez większość dnia jestem na nogach.
Chodzę.
Stoję.
Pracuję fizycznie.
I kiedy sprawdzam liczbę kroków, bardzo często sam dzień pracy daje mi około 8–10 tysięcy kroków.
To oznacza, że zanim pójdę pobiegać, moje stopy mają już za sobą całkiem konkretny dzień.
I tutaj zacząłem doceniać techniczne skarpety również poza sportem.
Nie chodzi o to, że Lurbel nagle sprawi, że po ośmiu godzinach pracy nogi będą świeże jak rano.
Żadna skarpeta tego nie zrobi.
Chodzi o coś znacznie prostszego.
O komfort.
But roboczy to całkiem niezły test dla skarpety
Na zdjęciu widać coś, czego raczej nie zobaczycie w katalogu producenta.
Lurbel w bucie roboczym. 😉
I bardzo dobrze.
Bo jeśli chcę pisać o produktach, które sprzedaję w UltraSkarpecie, wolę pokazywać, jak naprawdę ich używam.
But roboczy stawia przed skarpetą trochę inne wymagania niż lekki but biegowy.
Stopa spędza w nim wiele godzin.
Jest mniej przewiewnie.
Dochodzi chodzenie, stanie i ciągła praca stopy wewnątrz obuwia.
Jeżeli skarpeta źle leży, zwija się albo zaczyna mnie drażnić, po kilku godzinach naprawdę zaczynam to odczuwać.
A ja chcę dokładnie odwrotnego efektu.
Założyć rano i przestać o niej myśleć.
Dla mnie właśnie to jest jeden z najlepszych komplementów, jakie można dać skarpecie.
Dlaczego zabieram Lurbel do pracy?
Nie dlatego, że potrzebuję „skarpet ultra” do przejścia kilku metrów po hali.
Chodzi o rozwiązania, które doceniłem już podczas biegania.
Dopasowanie do stopy.
Materiały techniczne zamiast zwykłej bawełnianej konstrukcji.
Konstrukcja zaprojektowana z myślą o wielogodzinnym użytkowaniu i pracy stopy.
To są rzeczy, które nie przestają mieć znaczenia tylko dlatego, że zamiast butów biegowych zakładam robocze.
Jeżeli chcesz zobaczyć dokładniej, jakie rozwiązania stosuje Lurbel w swoich produktach, opisałem je tutaj:
→ Technologie Lurbel – co naprawdę kryje się w Twoich skarpetach?
Najlepszy test skarpety? Zapomnieć, że ma się ją na stopie
To zdanie wraca u mnie bardzo często.
Bo kiedy skarpeta jest dobra, nie analizuję jej przez cały dzień.
Nie myślę:
„Ale świetnie działa”.
Po prostu o niej nie myślę.
Dopiero po pracy zdejmuję buty i zdaję sobie sprawę, że miałem ją na stopach przez osiem godzin.
Podobnie mam podczas biegania.
Na 5. kilometrze można zachwycać się nowym sprzętem.
Ale mnie znacznie bardziej interesuje, co dzieje się po kilku godzinach.
Dlatego podczas maratonów i ultra tak dużą uwagę przykładam do skarpet.
Na długim dystansie drobiazg potrafi z czasem stać się dużym problemem.
O tym, jak dobieram skarpety na długie biegi, pisałem już tutaj:
→ Jak dobrać skarpety do biegania ultra – 5 praktycznych wskazówek
Ultra zaczyna się czasami kilka godzin przed treningiem
Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć.
Jeżeli ktoś pracuje przy biurku, trening zaczyna z trochę innego miejsca niż osoba, która cały dzień pracowała na nogach.
U mnie przed popołudniowym bieganiem potrafi być już:
8 godzin pracy i 8–10 tysięcy kroków.
Dopiero później przychodzi trening.
Dlatego coraz bardziej zwracam uwagę nie tylko na sam trening, ale również na to, co dzieje się z nogami przez pozostałą część dnia.
Buty.
Skarpety.
Regeneracja.
Jedzenie.
Sen.
To wszystko później spotyka się na jednym treningu.
Nie da się przez osiem godzin kompletnie ignorować swoich nóg, a później oczekiwać, że po założeniu butów biegowych nagle będą w idealnym stanie.
Lurbel robi robotę nie tylko na ultra 😉
Kiedy zakładałem UltraSkarpetę, naturalne było dla mnie skupienie się na bieganiu.
Maratony.
Biegi górskie.
Ultra.
To właśnie tam zacząłem zwracać uwagę na jakość skarpet.
Ale dzisiaj mogę powiedzieć coś jeszcze.
Lurbel robi u mnie robotę nie tylko podczas biegu ultra.
Robi ją również w poniedziałek rano, kiedy zakładam buty robocze.
We wtorek.
W środę.
W zwykły dzień, kiedy nie ma żadnego medalu do zdobycia.
I może właśnie dlatego tak lubię dobre produkty techniczne.
Nie muszą czekać w szafie na dzień zawodów.
Mogą po prostu poprawiać komfort codziennego życia.
Czy warto kupować skarpety biegowe do pracy?
Nie będę przekonywał, że każdy potrzebuje technicznych skarpet do pracy.
Jeżeli siedzisz osiem godzin przy biurku, możesz patrzeć na ten temat zupełnie inaczej.
Ale jeżeli:
pracujesz wiele godzin na stojąco, dużo chodzisz, nosisz przez cały dzień zamknięte obuwie albo buty robocze i po pracy nadal chcesz trenować...
to moim zdaniem warto przynajmniej spróbować.
Zwłaszcza jeśli takie skarpety już masz.
Zamiast trzymać dobrą parę w szufladzie wyłącznie „na bieganie”, załóż ją kiedyś na cały dzień pracy.
Po ośmiu godzinach sam będziesz wiedział, czy widzisz różnicę.
UltraSkarpeta to dla mnie również takie testy
Nie mam laboratorium.
Mam za to coś, co w przypadku skarpet jest całkiem przydatne:
własne nogi.
I daję im sporo pracy.
Maratony.
Biegi ultra.
Treningi.
A pomiędzy nimi normalna, ośmiogodzinna praca i tysiące kroków każdego dnia.
Dlatego kiedy piszę na UltraSkarpecie o skarpetach, nie chcę opierać się wyłącznie na katalogu producenta.
Wolę powiedzieć:
„Miałem je dzisiaj przez osiem godzin w butach roboczych.”
Albo:
„Przebiegłem w nich ultra.”
Bo ostatecznie właśnie to najbardziej mnie interesuje.
Nie to, jak skarpeta wygląda na zdjęciu.
Tylko jak zachowuje się po wielu godzinach na stopie.
A żółte Lurbele ze zdjęcia?
Cóż...
Dzisiaj zamiast ultra dostały osiem godzin pracy. 😉
I poradziły sobie dokładnie tak, jak od nich oczekiwałem.
Czytaj również
→ Jak dobrać skarpety do biegania ultra – 5 praktycznych wskazówek
→ Technologie Lurbel – co naprawdę kryje się w Twoich skarpetach?
→ Jak prać skarpety do biegania, żeby ich nie zniszczyć? 7 zasad, które naprawdę mają znaczenie
→ Ile kilometrów wytrzymują techniczne skarpety do biegania?