Pierwszą Setkę Komandosa ukończyłem w 14:14:11. Popełniłem klasyczny błąd – początek pobiegłem za szybko skończyło się bólem i cierpieniem. Na drugą wróciłem z zupełnie innym planem: od pierwszego do ostatniego kilometra 800 metrów biegu i 200 metrów marszu. W czasie marszu jadłem i piłem. Bez improwizacji, bez „nabiegania zapasu”. Efekt? 12:55:28, poprawa o 1:18:43 i niespodziewane 10. miejsce wśród mężczyzn. Ta historia nauczyła mnie, że w ultra czasami trzeba zwolnić, żeby na mecie być znacznie szybciej.
Wpisy oznaczone tagiem "odżywianie w ultra"
Kategorie wpisów
Kategorie wpisów
Kategorie wpisów
Tagi
Tagi
Tagi
Kategorie wpisów
Kategorie wpisów
Kategorie wpisów
Tagi
Tagi
Tagi